Ola Klimek-Lipnicka. Fotografka z Krakowa.

Ujmuje bezpośredniością, skromnością i dziewczęcą urodą. Ola kocha robić zdjęcia. Podobnie ma jej mąż, Łukasz. Wspólnie prowadzą firmę Pixel Heart. Mają świetne pomysły na autentyczną fotografię rodzinną. Olę poznajemy, gdy jest w drugiej ciąży i właśnie stworzyła z mężem specjalną facebookową grupę wsparcia fotograficznego dla rodziców. Brzmi interesująco? To czytajcie dalej.

Ola, jak robić dobre zdjęcia dzieciom? Przecież ciągle się kręcą?

Myślę, że kluczem do sukcesu jest dobra znajomość swojego aparatu oraz cierpliwość. Jeśli poznamy choćby te najbardziej podstawowe prawidła fotografii, będziemy w stanie na przykład zrobić ostre zdjęcie naszej pociechy pędzącej radośnie przez plac zabaw. Cierpliwość jest równie ważna. Na pewno każdy rodzic zna sytuacje, w których jego dziecko jest skupione na jakiejś czynności. To są właśnie te chwile, w których powinniśmy wyjąć aparat i działać! Im częściej, tym lepiej, ponieważ wtedy dzieciaki oswoją się z robieniem zdjęć i będzie to dla nich naturalne oraz bezstresowe. Nasza grupa dla rodziców Zdjęciołek powstała właśnie po to, by rozwiązywać wszelkie problemy związane z fotografowaniem dzieci. Serdecznie do niej zapraszamy!

Czy fotografowanie jest trudne? Twoim zdaniem to ciężki zawód? Jaka była Twoja droga do dokonania tego wyboru?

Od dziecka miałam artystyczne ciągoty. Bardzo dużo rysowałam, śpiewałam, grałam na gitarze. Potem przyszło dorosłe życie i wybory dokonane nie do końca w zgodzie ze sobą. Miłością do fotografii zaraził mnie mój mąż Łukasz. To on mnie uczył, pokazywał zdjęcia najlepszych fotografów, kupował albumy i podręczniki. W końcu poczułam się na tyle pewnie, że otworzyłam własną firmę. Po narodzinach Tosi niemal całkowicie pochłonęła nas oboje fotografia rodzinna i to właśnie w tej dziedzinie najpełniej się obecnie realizujemy.

Czy fotografia to trudny zawód? Myślę, że nic, co przychodzi nam z łatwością nie daje tak dużej satysfakcji jak coś, co okupiliśmy czasem, pracą i wysiłkiem. W nasze sesje rodzinne postanowiliśmy wpleść klasyczny reportaż, który nie jest łatwą dziedziną fotografii. Wymaga maksymalnego skupienia, by w ułamku sekundy wybrać odpowiednie światło, kompozycję i uchwycić ciekawy moment. Po kilku godzinach zdjęć potrafimy być naprawdę zmęczeni! To zmęczenie ustępuje jednak miejsca ogromnej satysfakcji, a wręcz euforii, gdy po skończonej sesji wracamy do domu bogatsi o nowe znajomości, rozmowy i rodzicielskie wzruszenia. A kiedy „nasze” rodziny otwierają album i na nowo śmieją się w głos lub rozczulają, to chce nam się skakać z radości, bo wiemy, że będą mogli te chwile przeżywać wciąż na nowo.


Wiemy, że teraz najważniejszym projektem jest nowy członek rodziny, ale pewnie masz jakieś plany i marzenia na przyszłość? Podziel się. Podobno wypowiedzenie planów na głoś sprzyja ich realizacji?

Głowę mam naładowaną marzeniami. Które wybrać? Na pewno czymś, co ukształtowało się w bardziej konkretny plan jest fotograficzny projekt, który chciałabym zrealizować niekomercyjnie. Jako młodą mamę szczególnie oburzają mnie problemy, z jakimi muszą borykać się kobiety ciężarne, rodzące lub karmiące piersią. Z podziwem śledzę grupy na Fb, w których kobiety wspierają się np. w swojej decyzji o porodzie domowym. Jest to piękna idea, która być może w przyszłości zaowocuje dobrą opieką okołoporodową w warunkach domowych. Chciałabym mieć w nią swój skromny wkład, dokumentując dla tych mam przeżycie porodu.

Poza tym marzą mi się małe i duże podróże rodzinne. Uważam, że w żadnej książce nie zdołamy znaleźć takiej mądrości, którą daje poznawanie nowych miejsc, ludzi i zwyczajów. Mam wielką nadzieję, że moje córki zawsze będą chciały odkrywać świat z rodzicami.

Jak spędzasz wolny czas? Proszę powiedz, że masz odrobinę czasu dla samej siebie? Z doświadczenia wiemy, że młode matki często zapominają o swoich potrzebach i stawiają na pierwszym miejscu obowiązki domowe. Jak Ty sobie z tym radzisz?

Oczywiście staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę. Jednocześnie jestem w takim momencie rozwoju zawodowego, że bardzo ekscytują mnie nowe wyzwania. Dlatego dużo czasu spędzam na oglądaniu i czytaniu wszystkiego, co rozwija mnie jako fotografkę. Daje mi to wiele satysfakcji i regularnie przypomina, że rola mamy nie jest jedyną w moim życiu. Poza tym, jako osoba niezwykle ekstrawertyczna, największe odprężenie odnajduję w przebywaniu z innymi ludźmi. Spotkania z przyjaciółmi pomagają mi odnaleźć równowagę i niesamowicie ładują baterie!

O Oli i Pixel Heart możecie poczytać na www.pixelheart.pl lub na Facebooku.