Karolina Gaca

Kreatorka wnętrz z Krakowa. Założycielka pracowni Grupa Nono. Kociara, amatorka crossfitu i chleba na zakwasie. Znajomi mówię o niej: kobieta ambitna. Z powodzeniem łączy rozwój zawodowy z osobistym. Uwielbia szlachetne materiały we wnętrzach i jednocześnie niestraszny jej jest weekend w leśnej głuszy, w domku bez prądu i bieżącej wody. Ta historia jest dla nas szczególna, bo Karolina to nasza pierwsza fanka. To między innymi wpis Karoliny dodał nam skrzydeł i odwagi do dalszego działania.

Karolina, jak szybko wpadasz na pomysł na aranżację domu i mieszkania, tak aby właściciele czuli się w nim dobrze? To trochę chyba jak praca psychologa?

To prawda, projektowanie dla ludzi jest głównie oparte na analizie ich życia, marzeń i również problemów. Mam szczęście, że jestem raczej z tych „obserwujących”, więc dostrzeganie szczegółów idzie mi całkiem sprawnie. Bardzo lubię pierwsze spotkania z moimi klientami, już wtedy w mojej głowie powstaje koncepcja stylistyki. Zadaję mnóstwo pytań i po prostu słucham. Długie rozmowy z moimi klientami, to klucz do wymarzonej koncepcji wnętrza. Myślę, że bez szczegółowej analizy, projekt nadal może być ładny czy dobry, ale nie będzie spełniał oczekiwań klienta i to jest dla mnie katastrofa! We wnętrzach, spędzamy większą część swojego życia. W domu, w biurze, chodzimy do sklepu, do kina, na siłownię itd. Wygląd, ergonomia i funkcja tych przestrzeni jest nieodłącznym elementem naszego samopoczucia, które świadomie lub podświadomie wpływają na nas. A ja, po prostu lubię, gdy ludzie dobrze się czują!

Jak spędzasz wolny czas? Wiemy, że lubisz wymyślać nowe przepisy kulinarne, pieczesz chleb na zakwasie. Co jeszcze lubisz robić?

Tak, gotować uwielbiam, ale koniecznie dla kogoś! Ogromną frajdę sprawia mi organizacja spotkań z przyjaciółmi. Wtedy chętnie wymyślam nowe przepisy kulinarne. Lubię tez gotować w nocy, gdy wszyscy już śpią i kuchnię mam tylko dla siebie. Czasami śmieję się, że gdyby nie projektowanie wnętrz, to chciałabym prowadzić jakaś zaciszną agroturystykę, albo małą knajpę z kanapkami z chleba na zakwasie. Może kiedyś? Jest jeszcze sport, który pomaga mi rozładować codzienny stres i zresetować gonitwę myśli w głowie. A z nowości – marzę o toczeniu naczyń na kole garncarskim. Byłam już dwa razy na warsztatach – to jest ekstra!

Masz swoje tajemne sekrety na regenerację? Może jakiś ulubiony naturalny kosmetyk, taki typu „działa cuda w 5 minut” ?

Sen, sen i jeszcze raz sen! Niestety, jak jestem niewyspana, to żaden kosmetyk nie pomoże! Ale z kosmetyków też mam swoich ulubieńców. Choć moja kosmetyczka jest raczej skromna, to zawsze wyposażona w olej kokosowy. Mój ulubiony olej, nie tylko natłuszcza i nawilża skórę, ale również obłędnie pachnie. Takie smarowidło, to nie tylko zabieg dla ciała, ale również dla ducha. Polecam również połączenie oleju z mieloną kawą. Taki naturalny peeling przed wieczornym wyjściem, to gwarancja najgładszej skóry na imprezie!

Jak Ci się mieszka w Krakowie? Polecisz nam swoje ulubione miejsce? Takie poza turystycznym szlakiem?

Uwielbiam Kraków. To magiczne i przyjazne dla ludzi miasto. Bardzo odpowiada mi tutejsze tempo życia. Jest odrobinę wolniejsze niż wszędzie. Mój Mateusz – rodowity Warszawiak – śmieje się, że w Krakowie nawet samochody na światłach wolniej ruszają! Bliską mi dzielnicą jest Podgórze, lubię tutejszy park Bednarskiego. Na Podgórzu również, mam swoją pracownię.

Więcej o Karolinie i jej projektach przeczytacie tutaj.